"Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości."
1 Jan. 1:9

Rzeczywista liczba gości online:      


PopUp MP3 Player (New Window)

Radio Pielgrzym - www.radio.pielgrzym.pl

Ostatnie komentarze
Home Archiwum


Uwielbienie

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 


Chwalcie Pana, albowiem dobrze jest śpiewać Bogu naszemu, bo to wdzięczna rzecz; pieśń chwały jest miła
[Ps 147,1].

Coraz częściej mówi się, że uwielbianie Boga powinno być stylem całego życia. To wielka myśl! To znaczy, że prawda o naszym uwielbieniu Boga nie wyraża się bynajmniej w muzycznej części niedzielnego nabożeństwa, ale w codziennych czynach oraz nastawieniu do Boga i bliźnich.

Zauważyłem jednak, że w grupach muzycznych sporo do powiedzenia mają ludzie, których zachowanie na co dzień tej prawidłowości nie odzwierciedla.

Niektórzy są tak zapatrzeni w siebie, że wcale o tym nie myślą. Pomimo rażącego nieposłuszeństwa Słowu Bożemu, mają spore wzięcie, ponieważ ładnie grają lub śpiewają. Jeżeli do tego potrafią improwizować, to stają się nieomal bożyszczem zboru.

Czasem dochodzi nawet do tego, że im bardziej ktoś z natury jest luzacki, niesolidny, samowolny, nieobliczalny ? tym lepszym wydaje się być uwielbiaczem. Wystarczy, że w niedzielę przyjmie pożądaną w zborze pozę i zachowaniem na scenie bez trudu zjednuje sobie ludzi zyskując opinię człowieka duchowo namaszczonego.

Coś najwyraźniej źle pojmujemy. Błędnie odczytujemy Słowo Boże, skoro w środowisku zborowym dochodzi do takich paradoksów. Bo ci, którzy dobrze służbę pełnili, zyskują sobie wysokie stanowisko i prawo występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie Jezusie [1Tm 3,13] ? czytamy o ludziach pełniących służbę w zborze.

Najpierw więc świadectwo przemienionego życia, a potem udział w służbie. Niech oni najpierw odbędą próbę, a potem, jeśli się okaże, że są nienaganni, niech przystąpią do pełnienia służby [1Tm 3,10]. Zdumiewa mnie niedawno zaprezentowane na łamach znanego w moich kręgach czasopisma stanowisko, że dobrze jest zaprosić do posługi muzycznej osoby nawet jeszcze nie odrodzone, bo to może doprowadzić ich do nawrócenia.

Moim zdaniem nie może być też zgody na to, by śpiew i modlitwę zboru Pańskiego prowadzili ludzie, którzy wprawdzie są członkami zboru, ale nocami przesiadują w klubach muzycznych. Nie powinny mieć prawa udziału w służbie muzycznej osoby, które są stałymi bywalcami kin i dyskotek. Nie możecie pić kielicha Pańskiego i kielicha demonów; nie możecie być uczestnikami stołu Pańskiego i stołu demonów [1Ko 10,21] ? naucza Słowo Boże.

Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata [1Jn 2,15?16]. Kto lubuje się w klimatach świeckich klubów i kawiarni, ten raczej nie skupia się na chodzeniu w pełni Ducha Świętego i nie jest rozmiłowany w społeczności z Nim. Jakie wartości ma więc w sercu, gdy z mikrofonem staje przed zborem?

Jeżeli zadaniem uwielbienia jest cześć i wywyższenie Boga oraz sprowadzanie obecności Ducha Świętego do zgromadzenia - to powyższe uwagi nabierają szczególnego znaczenia.

Duch Święty nie jest przecież udzielany zborowi, niczym rzymskokatolicki sakrament, którego znaczenie i moc nie musi zależeć od jakości osobistego życia udzielającego go kapłana. Przekonał się o tym Szymon z Samarii, gdy poważył się tak właśnie myśleć: Dajcie i mnie tę moc, aby ten, na kogo ręce włożę, otrzymał Ducha Świętego. A Piotr rzekł do niego: Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży. Co się tyczy tej sprawy, to nie masz w niej cząstki ani udziału, gdyż serce twoje nie jest szczere wobec Boga [Dz 8,19?21].

Zdarzają się w naszych zborach rozmaici artyści, którzy sami żyjąc na co dzień pożal się Boże, w niedzielę chcieliby grać rolę liderów uwielbiania i zabierać zbór w cudowne podróże duchowe o bliżej nieokreślonych celach. Całe szczęście, że wciąż są pastorzy, którzy na coś takiego nie dają przyzwolenia. Rozsądni ludzie nie zgadzają się na udział w najwspanialszej nawet przejażdżce, jeżeli za kierownicą miałby zasiąść nieodpowiedzialny człowiek.

Jak świat światem, ludzie zawsze szukali sposobów wprowadzania się w lepszy nastrój, choćby nawet mieli w tym celu pójść drogą na skróty. Jak głosi znana piosenka ? mają na to receptę, co od wieków nie zawodzi i stosują ten powszechnie znany lek: kobiety, wino i śpiew...

Czy przypadkiem współcześni chrześcijanie podobnych efektów nie spodziewają się po tzw. uwielbianiu? Biblia naucza, że nie tak ma być między nami. I nie upijajcie się winem, które powoduje rozwiązłość, ale bądźcie pełni Ducha, rozmawiając z sobą przez psalmy i hymny, i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu [Ef 5,18?19].

Uwielbianie Boga nie może być zależne od osobistych upodobań człowieka i nastawione na poprawianie jego własnego samopoczucia. Mogę sobie lubić goździki, ale jeżeli wiem, że moja żona lubi róże, to kupując jej goździki, nie jej sprawiam tym przyjemność.

Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym [Hbr 12,28-29].

Autor: Marian Biernacki
dzisiajwswietlebiblii.blogspot.com/
 

 
Loading