Niechęć do Jezusa z powodu Judasza
Czasem można przeczytać lub usłyszeć: nie chcę mieć nic wspólnego z tym
waszym Chrystusem ani z wami, bo religijne wojny, bo chrześcijańscy
żołnierze, bo inkwizycja, bo stosy itd.
Czy to sensowna argumentacja?
Wyobraźmy sobie, że w I wieku apostołowie głoszą Ewangelię i oto jakiś
niewierzący atakuje: nie chcę mieć nic wspólnego z tym waszym Jezusem ani z
wami, bo Judasz był złodziejem i zdrajcą! A on był jednym z was!
Prawda, że absurd? Judasz wprawdzie chodził z Jezusem, ale przecież nie
przyjął Jego nauki: okradał wspólny trzos, wszedł w układ ze światem i
zdradził. Zdradził nie tylko Nauczyciela, ale i pozostałych uczniów.
Odczuwać niechęć do Jezusa z powodu Judasza? Odczuwać niechęć do Chrystusa z
powodu późniejszych Judaszów, nazywających siebie chrześcijanami?
Jeśli ktoś odrzuca słowa Nauczyciela i w efekcie czyni zło - perfidnie
wzywając Jego Imienia - to dlaczego złym okiem patrzysz na tegoż
Nauczyciela? Dlaczego krzywo patrzysz na tych, którzy słów Nauczyciela nie
odrzucają, ale starają się je wypełniać? Dlaczego zło odstępców fałszywie
rozciągasz na chrześcijan prawdziwych? I wreszcie: dlaczego grzechy Judaszów
mają być powodem twojego zatracenia? Czy nie lepiej, by owocująca dobrem
nauka Chrystusa stała się powodem twojego zbawienia?
"Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów
moich i wypełnia je. Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się
głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany
uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze
zbudowany. Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka,
który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od
razu runął, a upadek jego był wielki." (Łk 6,47-49)
Więcej znajdziesz tu:
http://refleksje-ucznia-jezusa.bloog.pl/
| Przemyślenia związane z chrześcijańską wiarą w kontekście otaczającej nas rzeczywistości. |
![]() |
|





