Walka duchowa według nowego paradygmatu, cz. III
| Spis treści |
|---|
| Walka duchowa według nowego paradygmatu, cz. III |
| Fakty o Kali w Kolumbii ze źródeł bezpośrednich |
| Refleksje nt. kasety wideo |
| Bez rozwagi nawet gorliwość nie jest dobra |
| Wszystkie strony |
Strona 1 z 4
Jeszcze raz na znany temat
Powodowany docierającymi do mnie wypowiedziami w dyskusji, jeszcze raz muszę zabrać głos w znanej już sprawie.Po pierwsze, jasno stwierdzam, że nie kwestionuję działania Bożej łaski objawiającej się nawróceniami grzeszników, przeżywaniem chrztu w Duchu Świętym i doznawaniem uzdrowień
Po drugie, nie kwestionuję prawdziwości przeżyć i doznań poszczególnych ludzi uznawanych za "mężów Bożych", wobec których nauki i postępowania wypowiadam się krytycznie
Po trzecie, nie jestem przeciwnikiem przebudzenia i ożywienia duchowego, które zawsze jest dziełem suwerennego Boga w odpowiedzi na szczerą modlitwę ludu Bożego.
- Opowiadam się za bezwzględnym trzymaniem się Bożego Słowa w jego niezmienionej treści i zrozumieniu zgodnym z prawidłową egzegezą, bez modnych ostatnio dodatków "nowych objawień".
- Opowiadam się za głoszeniem Chrystusa i Jego dzieła dokonanego raz na zawsze na Golgocie, w otwartym Grobie, na Górze Oliwnej i w Górnej Izbie, bez modnego ostatnio "duchowego feminizmu", iż to Kościół przygotuje świat na powtórne przyjście Chrystusa.
- Opowiadam się za suwerennym działaniem Ducha Świętego w konkretnym kraju, zborze i osobie, bez modnego ostatnio kopiowania metod, które zadziałały w jakimś regionie świata.
- Opowiadam się za suwerennym działaniem Słowa Bożego i Ducha Świętego, bez modnego ostatnio pośrednictwa ludzi - "generatorów mocy Bożej" - przekazujących tzw. "namaszczenie" każdemu, ktokolwiek się nawinie pod rękę.
- Opowiadam się za właściwymi proporcjami w prezentowaniu ewangelii Chrystusa, która jest mocą Bożą każdemu kto wierzy, bez modnych ostatnio reklamiarskich przeakcentowań uzdrowieńczych i cudotwórczych.
- Opowiadam się za jednością dzieci Bożych opartej na zdrowej nauce, ożywczym oddziaływaniu Ducha Świętego i biblijnych praktykach, bez modnych ostatnio trendów oddziaływania psychologicznego i manipulowania nastrojami.
- Opowiadam się za "powszechnym kapłaństwem" wszystkich wierzących wg zasad Nowego Testamentu, bez modnego ostatnio w Kościele feminizmu czy gnostyckiego elitaryzmu szczególnie wtajemniczonych.
- Opowiadam się za normalnymi nabożeństwami, gdzie każdy niezależnie od wieku i stażu wiary czuje się dobrze, bez modnego ostatnio wciskania importowanego folkloru innych narodów.
Materiały wyjaśniające:
Co do konieczności sprawdzania nauczania i postępowania znanych ewangelistów i kaznodziejów zmuszony jestem podać kilka faktów:
Gdy kilka lat temu spotkał się ze mną przedstawiciel Morrisa Cerullo z propozycją zorganizowania kampanii uzdrowieńczej, poprosiłem, aby na plakacie głoszącym, że ślepi odzyskują wzrok, chromi chodzą, głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, dodać tę część, którą pominięto: a ubogim głoszona jest ewangelia. Odmówiono uzupełnienia treści plakatu. Poprosiłem także o nie akcentowanie podczas publicznych spotkań sprawy zbiórki pieniędzy. Jednak przeprowadzono to w sposób żenujący. Ponieważ nie przyjęto naszych warunków - odmówiłem współpracy w organizowaniu konferencji.
Co do obdarzania zaufaniem braci - przypominam, że nie na darmo i Pan Jezus, i apostołowie wielokrotnie ostrzegali przed fałszywymi apostołami, prorokami, braćmi, nauczycielami i "chrystusami" - czyli "namaszczonymi", których wielka liczba ma charakteryzować szczególnie czasy ostateczne.
Jako przykład weźmy Benny Hinna. Od marca 2000 r. zapowiadał on pojawienie się w kwietniu, na krucjacie w Nairobi, Jezusa w widzialnej fizycznie postaci, stąpającego po podium, co sprawiło, że znalazło się tam ponad 1.300 tys. ludzi. Hinn wygłosił tam tekst, który przytaczam poniżej:
Wierzę - słuchajcie tego, słuchajcie tego - wierzę, że Jezus, Syn Boży, będzie się ukazywał fizycznie na spotkaniach i wierzącym na całym świecie, aby nas obudzić. On ukazywał się po swoim zmartwychwstaniu i ukaże się przed swoim powtórnym przyjściem. Wiecie, prorokini (Ruth Heflin z Viriginii, która we wrześniu 2000 nagle zmarła w wieku 60 lat, przyp. tłum) przesłała mi tutaj słowo przez moją żonę tej treści: Powiedz twojemu mężowi, że Jezus zamierza fizycznie pojawiać się na jego spotkaniach. I oczekuję, mówię wam, że czuję, iż to się zdarzy. Jestem ostrożny w tym jak to mówię, ponieważ wiem, że słuchają mnie ludzie w Kenii. Wiem głęboko w mojej duszy, że coś nadnaturalnego stanie się w Nairobi. Czuję to. Bardzo możliwe, że wrócimy, i ty i Gene też wrócicie, Paul i Gene wrócą do Nairobi wraz ze mną. Lecz Pawle, wrócimy wraz z zarejestrowanym nagraniem Jezusa na podium. Słuchajcie teraz, prorokuję: Jezus Chrystus, Syn Boży ukaże się fizycznie w niektórych kościołach i na niektórych spotkaniach wielu swoim ludziom z tego jednego powodu: żeby powiedzieć wam, że On zamierza przyjść.
A podczas rozmowy telewizyjnej w chrześcijańskiej stacji TBN B. Hinn powiedział (kursywa):
Byłem całkiem niedawno w Ghanie i tam, na oczach pół miliona ludzi, na podium został wskrzeszony jakiś mężczyzna. Ludzie! To jest fakt.
Prowadzący audycję: Czy naprawdę wierzysz, że ktoś może zostać wskrzeszony podczas programu?
Och, John, nie chcę ograniczyć Boga! Absolutnie, Bóg może wskrzesić człowieka. Nie widziałem tego. W tym jednym przypadku słyszeliśmy o tym.
Ale oto co widzę odnośnie do TBN. Zobaczycie ludzi wzbudzonych z martwych poprzez oglądanie tej stacji. Zobaczycie ludzi wzbudzonych z martwych poprzez oglądanie TBN. Mówię wam, widzę to swoim duchem. To będzie wspaniałe! Jezu, chwalę Cię za to! Widzę ludzi na całym świecie, może niezbyt wielu w Ameryce, którzy stracili swoich bliskich, i którzy powiedzą do grabarzy: Nie, jeszcze nie zabierajcie, chcę umieścić mojego zmarłego przed telewizorem na 24 godziny. Widzę rzędy trumien ustawionych przed telewizorami. Widzę jak są przysuwane bliżej odbiornika. Widzę jak ludzie ujmują ręce swych bliskich zmarłych i dotykają nimi ekranu telewizora i gdy dotykają ekranu, zmarli zostają wzbudzeni.
Podczas pobytu za granicą, usłyszałem w stałym programie Hinna w TBN takie jego słowa: Dzisiaj rano modliłem się do Pana o nowe namaszczenie, aby mi Pan dał takie, jak Elizeuszowi, w podwójnej porcji. A Pan mi powiedział: Benny, dlaczego mnie ograniczasz? Ja nie daję ci podwójnego namaszczenia, daję ci nieograniczone namaszczenie! Słyszycie? - zapytał Hinn telewidzów - nieograniczone! Jakże wspaniały jest nasz Pan! - zakończył.
Nie jest to doprawdy z naszej strony czepianie się słów. A wszak powyższe sprawy to nie jedyne przyczyny nie zaproszenia go do Polski.
Z usługiwaniem B.H. zetknąłem się po raz pierwszy w roku 1979 w Sztokholmie (były to początki jego służby na szerszą skalę). Wtedy to zauważyłem (a znajdowałem się czasami w gronie kaznodziejów asystujących mu bezpośrednio na podium), że dopuszcza się wobec ludzi, którym usługuje pewnego rodzaju nadużyć. Także jego zachowanie wobec osób, które zjawiły się na podium, aby doznać uzdrowienia było bardzo nonszalanckie, nie licujące z zachowaniem Bożego sługi. W jego zachowaniu wyczuwało się brak szacunku należnego każdemu człowiekowi. Wtedy też zaskoczyły mnie jego manipulacje podczas "służby" rzucania na ziemię ludzi, co wśród obecnych tam wierzących wzbudziło kontrowersje.
I właśnie jeśli chodzi o to powalanie ludzi na ziemię dotykiem, dmuchnięciem lub machnięciem ręką. Nigdzie w Nowym Testamencie nie znajdziemy opisu takiego właśnie działania Ducha Świętego. Dlatego się nad tym zastanawiamy i nie przyjmujemy tego bezkrytycznie. Bóg zawsze "współdziała" z człowiekiem, ale z człowiekiem świadomym. Dlatego takie działanie bardziej kojarzy się z pewnego rodzaju hipnotycznym oddziaływaniem człowieka na człowieka niż z działaniem Ducha Świętego, który traktuje nas "partnersko" i nigdy nie pozbawia człowieka świadomości. Istnieje np. metoda łagodnej hipnozy stosowana przez niektórych lekarzy anestezjologów lub psychiatrów we Francji (na pewno gdzie indziej też) w przypadku, gdy dla przeprowadzenia operacji nie jest wskazane zastosowanie narkozy albo należy pomóc pacjentowi w jego problemach psychicznych. Stosowania tego rodzaju hipnozy można się nauczyć. Poprzez dotknięcie człowieka (np. jego czoła) lub jedynie machnięcie palcem sprawia się, że osuwa się on lub pada do tyłu i leżąc w nieświadomości przeżywa coś w rodzaju oczyszczenia swej psychiki. Naukowcy twierdzą, że podatnych na tego rodzaju hipnozę jest 80% ludzi.
Co do kopiowania metod w ogóle - przypominam sobie epizod z życia Demosa Szakariana, którego znaną książkę przygotowaliśmy ongiś do druku. Pisze on, że podczas zarazy gruźlicy bydlęcej zaproszony ewangelista modlił się nad jego stadem krów i gromił wszystkie zarazki i prątki. I stado ocalało. Był to cud suwerennego działania Ducha Świętego. Tylko, że to wcale nie znaczy, że takie dokładnie postępowanie mamy upowszechniać jako uniwersalną metodę i stosować ją w każdym podobnym przypadku. Tak nawiasem mówiąc, może zastosują ją obecnie w Anglii wierzący hodowcy, jeśli ich trzody zaatakowała pryszczyca. Wierzę, że wielu farmerów-chrześcijan modli się w tej sprawie do Boga, ale nikt nie powinien zmuszać nikogo do zastosowania "błogosławionej metody Szakariana" niejako automatycznie, jako swoistego rytuału.
I jeszcze co do metod. Ucieszył mnie ostatnio list kogoś, kto jeszcze niedawno odwiedzał bibliotekę i badał historię swego miasta, aby zrobić "duchową mapę" i wraz ze zborem móc prowadzić o nie "strategiczną walkę". Oto jego treść:
Zacznę od (sprawy) najważniejszej - ostatnio, nie tylko patrząc na ruch Wstawienników za Polskę, ale także inne ruchy, czy też prezentowane poglądy, wołałem do Pana bym miał Bożą mądrość rozróżniania co do wydarzeń, jakie dzieją się w Kościele na świecie i w kraju; by nie kierować się emocjami, pierwszymi nawet zachęcającymi sygnałami, ale by mieć całościowe zrozumienie faktów. Jednocześnie wołałem co do przebudzenia w naszym mieście i Polsce.
Bóg mi odpowiedział w następujący sposób - nie mamy patrzeć na metody i techniki, na nowinki. Mamy go szukać całym sercem, że ja mam Go szukać całym sercem, a wtedy tak jak mówi Słowo przyjdzie jak późny deszcz jesienny. Nie spóźni się z tym, co zaplanował dla nas w naszym mieście i kraju. Ale to co będzie robił będzie na Jego warunkach, nie na naszych. Druga rzecz to jako Kościół, by Bóg mógł swobodnie działać, by mogła być przemiana wśród nas musi być prowadzone życie w świętości (a jest to rzecz, która w wielu nowych poruszeniach w Kościele jest praktycznie pomijana lub stawiana obok). Takie dwa warunki Pan mi pokazał.
Inna rzecz, wcale nie odkrywcza, to to, że Pan będzie czynił wszystko po swojemu, to co będzie robił będzie oryginalne, to nie będzie kopia czegokolwiek co działo się w świecie, a więc nie możemy przenosić mechanicznie żadnych wzorców z innych krajów do Polski, do naszego miasta. Patrzmy uczmy się, i bierzmy to co jest ogólne, ale nie naśladujmy szczegółów; zasady ogólne są do przyjrzenia się, ale konkretne techniki to nie to, o co chodzi.
Następna rzecz, która mnie mocno poruszyła. Przeczytałem w Internecie artykuł z "Charismy" (nie był najnowszy), który opisuje największy zbór w Europie - w Budapeszcie 15.000 członków. Pastorem jest tam Nemeth (imienia nie pamiętam). Zbór budowali bez oglądania się na innych, bez czerpania wzorców z innych krajów, ale po prostu głosili pełne Słowo Boże, a zbór sam rósł - sami są zaskoczeni tym, co jest dziś. Obecnie jest to Kościół na Węgrzech liczący ponad 100 tysięcy wiernych. To świadectwo bardzo mnie dotknęło.
Poniżej zamieszczamy fragmenty z listów Ruth Ruibal, żony zamordowanego pastora Julio w Kali. Były one przez nas wykorzystane w opracowaniu materiału w części I. Podajemy stwierdzenia zawarte w filmie i słowa z listów siostry Ruth. Jak można się zorientować, jest to po prostu normalna walka o dusze ludzkie, zmaganie się z ciemnością i zabobonem, grzechem i deprawacją. Nie jest to sielanka, którą sugeruje film. Jak dowiadujemy się z zamieszczonego niżej materiału "Refleksje nad kasetą wideo" - jest on kompilacją różnych wydarzeń mających miejsce w przedstawianych miejscowościach w okresie kilku lat. Tak samo np. Dzieje Apostolskie są zwięzłym zapisem ponad trzydziestoletniej historii pierwszych chrześcijan. Nieprzygotowani czytelnicy odbierają ich treść w taki sposób, jakby codziennie działy się wtedy cuda i otwierały więzienia. Zapominają, że w pierwszym wieku większość mieszkańców Imperium Rzymskiego nawet nie wiedziała, że był ktoś taki jak Jezus z Nazaretu. Zatem nie traktujmy filmu jako instruktażu przedstawiającego jakiś nowy i cudowny środek, za pomocą którego jesteśmy w stanie sprawić natychmiastową przemianę całego społeczeństwa. Niech ten film będzie raczej zachętą do modlitwy wstawienniczej, ale normalnej, nie "strategicznej", i głoszenia Słowa Bożego zgubionym duszom.
Albowiem, zgodnie z Pismem Świętym, chrześcijanin ma tylko jeden oręż zaczepny i bynajmniej nie jest nim modlitwa. W kwartalniku wstawienników "W wyłomie" nr 2, w artykule pt. "10 głównych nowości w dziedzinie modlitwy z lat 90." p.3 czytamy: "Ewangelizacyjna modlitwa. Zazwyczaj modlitwa uważana była za dodatek do ewangelizacji ale teraz wiemy, że strategicznie prowadzona i inteligentnie skierowana modlitwa może sama w sobie być narzędziem bezpośredniego zdobywania ludzi dla Chrystusa". Pytam: A gdzie głoszenie Ewangelii? To już nie trzeba grzesznika ewangelizować Słowem Bożym? Wystarczy tylko się "inteligentnie" modlić? Gdyby tak miało być, to należałoby zmienić Słowo: "A potem, gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei, głosząc ewangelię Bożą i mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii" (Mk 1,14-15) na: "(...) przyszedł Jezus do Galilei gromiąc szatana i mówiąc do jego piekielnych zastępów: Wypełnił się wasz czas i przybliżyło się Królestwo Boże, oddajcie tych, których zniewoliliście, oddajcie cudzą własność!" A tymczasem 40 dni poprzedzających to wydarzenie, Jezus, z inicjatywy Ducha Świętego, spędził na pustyni pozwalając się kusić szatanowi i trzykrotnie zwyciężył go Słowem Bożym. W Getsemane oraz na krzyżu, w tych tak ważnych chwilach, po prostu normalnie się modlił, nie "strategicznie", dając nam tym samym przykład postępowania w tej dziedzinie. Bożą strategię zastosował w Hadesie, gdzie nawiedził grzeszników głosząc im Słowo Boże (1Pt 3,19). Nie zajmował się Lucyferem i jego demonami ani tam, ani w "okręgach niebieskich". Prawdziwy i jedyny Zbawiciel świata "Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany. I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego. I został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka" (Hbr 5,7-10). Cóż tu jeszcze można dodawać?
Życzę Bożego błogosławieństwa, trwania w zdrowej nauce Chrystusa i kontynuowania walki o wiarę, raz świętym przekazaną.
Kazimierz Sosulski, Warszawa, 01.03.2001
| Przemyślenia związane z chrześcijańską wiarą w kontekście otaczającej nas rzeczywistości. |
![]() |
|
Loading





