"Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył, a Pan Jego dotknął karą za winę nas wszystkich."
Izaj. 53:6

Rzeczywista liczba gości online:      


PopUp MP3 Player (New Window)

Radio Pielgrzym - www.radio.pielgrzym.pl

Ostatnie komentarze
Home RSS - nagłówki wiadomości i nowości stron bliskich Dzisiaj w świetle Biblii

Dzisiaj w świetle Biblii

Dzisiaj w świetle Biblii
Aktualne tematy, wydarzenia, zjawiska, święta, rocznice i trendy społeczne z biblijnej perspektywy

  • Coraz bardziej zielono...
    Dziś Międzynarodowy Dzień Różnorodności Biologicznej. Został on ogłoszony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ (rezolucja A/RES/55/201) w grudniu 2000 roku i upamiętnia datę konferencji w Nairobi z 22 maja 1992 roku, która przygotowała grunt pod przyjęcie 5 czerwca tego samego roku na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro Konwencji o Różnorodności Biologicznej.

     Różnorodność biologiczna to zmienność wewnątrzgatunkowa wszystkich żyjących populacji, zróżnicowanie gatunków oraz różnorodność całych ekosystemów i krajobrazów. Konwencja podkreśla konieczność zachowania całego środowiska przyrodniczego, na wszystkich jego poziomach organizacji. Innymi słowy, zarówno ekosystemy bogate i zróżnicowane, jak i ubogie, a nawet elementy, które do tej pory były niedocenione lub nawet świadomie niszczone – wszystko to powinno znaleźć się pod ochroną. Należy także zachować bogactwo ekosystemów użytkowanych gospodarczo, w tym tradycyjnych ras i odmian zwierząt hodowlanych oraz roślin użytkowych.

     Konwencja podkreśla, że zachowanie różnorodności biologicznej wymaga wszechstronnych działań zarówno w miejscu naturalnego występowania danego elementu, jak i poza takim miejscem, w utworzonych kolekcjach, ogrodach botanicznych i zoologicznych, w bankach genów itp. Droga do wdrożenia Konwencji o Różnorodności Biologicznej w praktykę, prowadzi przez podniesienie świadomości społecznej na ten temat, stąd pomysł dzisiejszego święta.

     Biblia wielokrotnie wspomina piękno i wartość różnorodności biologicznej. Dla przykładu, docierający do Ziemi Obiecanej izraelici usłyszeli: Gdyż Pan, Bóg twój, wprowadza cię do ziemi pięknej, do ziemi, gdzie bystre rzeki i źródła tryskają w dolinie i na górze; do ziemi pszenicy, jęczmienia, winnej latorośli, drzewa figowego i drzewa granatu, do ziemi drzewa oliwnego, oliwy i miodu; do ziemi, w której bez ograniczeń będziesz spożywał chleb i niczego ci nie będzie brakować, do ziemi, której kamienie są z żelaza i z której gór będziesz wydobywał miedź; gdzie będziesz jadł do syta i błogosławił Pana, Boga twego, za tę piękną ziemię, którą ci dał [5Mo 8,7–10]. Izrael dostał w darze od Boga ziemię prześliczną z całym bogactwem jej różnorodności.

     W Międzynarodowym Dniu Różnorodności Biologicznej nie mogę nie pomyśleć o terenach przynależących do Dworu Olszyńskiego, gdzie zamierzamy ulokować działalność naszej wspólnoty kościelnej. Będziemy tam mieli do czynienia tzw. Ogólnomiejskim Systemem Terenów Aktywnych Biologicznie (OSTAB). Roślinność otoczenia dworu stanowi część tego systemu, co pociąga za sobą określone zobowiązania, ale też radość udziału w utrzymaniu, ochronie i tworzeniu zielonych terenów w Gdańsku.

     Byłem tam dzisiaj. Można powiedzieć, że różnorodność biologiczna otoczenia Dworu Olszyńskiego zdominowała wszystkie inne wartości. Zieleń dosłownie zakrólowała, przysłaniając szpetność utraconej świetności budynków, a nawet wszędobylskich śmieci.

    Robi się tam coraz bardziej zielono...  :)


  • Ocalić od zapomnienia
    Od dziesięciu lat w Polsce piętnasty dzień maja to - Dzień Polskiej Niezapominajki. Przede wszystkim chodzi w nim o promocję walorów naszej przyrody, podkreślenie potrzeby zachowania jej różnorodności biologicznej i ochrony środowiska naturalnego. Skoro jednak symbolem tego Dnia jest niezapominajka, to jego ideą jest też zachowanie od zapomnienia ważnych osób, miejsc i chwil.

     Gdy zaczynam myśleć, o czym warto jest wciąż pamiętać, to na pierwszym planie pojawia mi się osoba naszego Zbawiciela i Pana. Biblia wzywa: Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych [2Tm 2,8]. Ze wzruszeniem wspominam także moje duchowe autorytety i w miarę upływu lat, coraz bardziej imponuje mi ich niegdysiejsza postawa oraz poziom duchowej dojrzałości. Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich [Hbr 13,7].

     Tegoroczny Dzień Polskiej Niezapominajki będzie mi się też wiązał z kolejnym, konkretnym krokiem w stronę zaangażowania się w ratowanie od zapomnienia wartości kulturowych i duchowych, ważnych w moim mieście. Cieszę się, bo - jak wiadomo z poprzedniego wpisu - w tych dniach otwiera się przede mną konkretna możliwość przyłożenia ręki do ratowania pięknego zabytku, jakim jest Dwór Olszyński. Jestem tym bardziej podekscytowany, bo coś mi się zdaje, że równolegle z przywracaniem piękna zabytkowej budowli, będziemy też mieli wiele pozytywnych wzruszeń duchowych, poznając dziedzictwo wiary mennonitów i przybliżając je w przyszłości osobom odwiedzającym dwór.

     Jest wiele wartości, które z przyjemnością osobiście chciałbym ocalić od zapomnienia. Ot, choćby znany z dzieciństwa wiosenny zapach kwitnącej czeremchy, salę lekcyjną wiejskiej podstawówki, zapach książek pożyczanych z gminnej biblioteki, czy też prostotę nabożeństwa zborowego, w którym stawiałem pierwsze kroki wiary.

     Dbam o to, aby te prywatne skarby przeszłości  wciąż żyły w mojej pamięci. W Dniu Polskiej Niezapominajki nabieram chęci nie tylko do zachowania szeregu osobistych wspomnień. Mam też ochotę poznać przeszłość mieszkańców Dworu Olszyńskiego, o którym od miesiąca myślę każdego dnia. Być może rodzi się we mnie jakieś dodatkowe powołanie, dla szerszego pożytku?

    W każdym bądź razie, bardzo dziękuję Czytelnikom, którzy do mnie napisali i już ubogacili mnie wiedzą, której przedtem nie posiadałem. Da Bóg, przyjdzie czas na jej upowszechnienie.


  • W obliczu wielkiego wyzwania
    Po wielodniowym szukaniu woli Bożej w modlitwie i licznych konsultacjach, wspólnota Kościoła Zielonoświątkowego - Centrum Chrześcijańskie NOWE ŻYCIE  w  Gdańsku  podejmuje  się  nie  lada  zadania.  Zdecydowaliśmy się przejąć od Gminy Gdańsk i zagospodarować niszczejący zabytkowy Dwór Olszynka przy ul. Olszyńskiej 37 w Gdańsku, aby uczynić z niego docelową siedzibę naszego zboru.

    Zadanie jest ogromne. Trzeba będzie pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków powstrzymać przed dalszą degradacją, odrestaurować i zaadoptować do naszych potrzeb dwa zabytkowe budynki: Dwór z 1802 roku o powierzchni użytkowej ok. 650 mkw. i wozownię o pow. ok. 400 mkw. Trzeba też będzie  zagospodarować przypisany do tych obiektów grunt o powierzchni 10 tysięcy mkw.

    Lokalizacja naszej przyszłej siedziby przenosi nas w inne rejony miasta. Z dotychczasowego lokalu w Oliwie przeniesiemy się na Olszynkę. Dwór Olszynka znajduje się ok. 1,5 km za Urzędem Marszałkowskim, tuż nad Motławą w miejscu, gdzie rzeka robi piękne zakole. Spod  Dworca kolejowego Gdańsk Główny można tam dojechać w 9 min autobusem linii 123. Jadąc autem należy jechać od Urzędu Marszałkowskiego przez Dolną Bramę, kierując się w lewo przejechać przez most na Motławie, aby po kilkuset metrach dotrzeć do celu.

    Jeszcze nie wiadomo, kiedy będziemy mogli rozpocząć konkretne prace. Najbliższe tygodnie i miesiące z pewnością upłyną na załatwianiu formalności i nakreślaniu rozmaitych planów czekających nas zadań. Z Bożą pomocą chcemy się z nimi zmierzyć jak najszybciej, tak aby zbliżający się okres letni wykorzystać  na wykonanie ważnych prac zabezpieczających.

    Ludzie z Centrum Chrześcijańskiego NOWE ŻYCIE są podekscytowani i chętni, by przyłożyć rękę do tego dzieła. Wiadomo, że nie czekają nas łatwe lata, ale jednym ze znaków rozpoznawczych woli Bożej w tej sprawie była jedność wśród członków naszej wspólnoty. Robimy wielki krok wiary. Póki co, przejmujemy to miejsce w użytkowanie na 50 lat i nie zamierzamy próżnować!

    Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi, wiedząc, że od Pana otrzymacie jako zapłatę dziedzictwo, gdyż Chrystusowi Panu służycie [Kol 3,23-24]. Będziemy pracować dla pożytku mieszkańców Gdańska i okolic, wzajemnie budując się duchowo i przynosząc chwałę Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi.

    Teraz ten temat będzie często gościł na moim blogu :). Bardzo proszę o wsparcie w modlitwie.


  • Prośba o wyraźne objawienie woli Bożej
    Zabytkowy Dwór Olszynka w Gdańsku
    W życiu biblijnych mężów Bożych możemy zaobserwować chwile wyjątkowych objawień, co do ich życia i pełnionej przez nich służby Bożej. Owszem, całymi latami trudzili się dla chwały Bożej i dobra ludzi, którym posługiwali, jakby na poziomie normalnego objawienia, ale od czasu do czasu zdarzało się im objawienie nadzwyczajne. Dzięki temu następował zbawienny zwrot w ich życiu, cały naród miał szansę zmienić swój los, a Bóg był chwalony, jak nigdy przedtem.

    Myślę np. o Mojżeszu powołanym przez Boga do przywódctwa wpośród synów Izraela, albo o proroku Jeremiaszu, wiernie trwającym przy ludzie Bożym, niezależnie od jego zmiennych losów, ogłaszającym mu wolę Bożą. Sługa Boży bez takich wyjątkowych objawień, mąż Boży, który nie doświadcza specjalnego kierownictwa Ducha Świętego, wszystko robiąc wyłącznie w oparciu o swoj rozum i życiowe doświadczenie, taki mąż Boży spłaszcza życie całego zboru, sprowadzając je do naturalnego, ludzkiego poziomu.

    Biblia wskazuje, że życie i służba chrześcijanina powinna mieć wymair wyższy i wzywa nas do chodzenia w wierze. A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy, wszak jej zawdzięczają przodkowie chlubne świadectwo [Hbr 11,1-2].  Prawdziwa wiara w Boga, obok zdolności do wytrwania w prześladowaniach, objawiała się przez wieki także nazdwyczajnymi osiągnięciami mężów i niewiast Bożych, którzy przez wiarę podbili królestwa, zaprowadzili sprawiedliwość, otrzymali obietnice, zamknęli paszcze lwom, zgasili moc ognia, uniknęli ostrza miecza, podźwignęli się z niemocy, stali się mężni na wojnie, zmusili do ucieczki obce wojska [Hbr 11,33-34].

    Jako uczeń Pana Jezusa i nieużyteczny sługa Boży, jestem w tych dniach w wielkiej potrzebie objawienia Bożego, jak mam dalej poprowadzić powierzoną mi gromadkę ludu Bożego. Czuję się na tyle mały i narobiłem już zbyt wiele błędów, ażeby cokolwiek robić po swojemu. Potrzebuję wyraźnego, nadzwyczajnego objawienia od Pana.

    Bardzo więc proszę wszystkich życzliwych ludzi, którym leży na sercu sprawa Królestwa Bożego w Gdańsku, abyście modlili się o mądrość Bożą dla nas i objawienie woli Bożej. Potrzebujemy wielkiej wiary, lecz nie jakiegoś szaleństwa. Odwagi, lecz nie młodzieńczej brawury.

    Nie pytając więc póki co o szczegóły, wesprzyjcie nas Waszymi modlitwami.


  • Przywrócić prawdziwy obraz Boga Ojca
    Dziś w Polsce i wielu innych krajach na świecie obchodzi się Dzień Świadomości Alienacji Rodzicielskiej (ang. Parental Alienation Awareness Day), zapoczątkowany przez kanadyjską organizację Parental Alienation Awareness Organization (PAAO) w 2006 roku.

     Ideą tego Dnia jest zapobieganie wyalienowania jednego z rodziców z życia dzieci. W tym celu nagłaśnia się problem negatywnych skutków prawnego ograniczania bądź zupełnego uniemożliwiania jednemu z rodziców kontaktu z własnym dzieckiem. Obchody Dnia Świadomości Alienacji Rodzicielskiej służą również wspieraniu dzieci, u których nagromadziły się negatywne emocje i przekonania wobec ich drugiego rodzica.

     Jestem ojcem trojga dzieci, więc rozumiem, co może przeżywać taki rodzic, któremu ogranicza się kontakt z własnym dzieckiem, lub całkiem się mu go zabrania. Niemniej jednak gorzka jest i taka sytuacja, gdy kontakt z dzieckiem prawnie jest możliwy, lecz ktoś wypaczył w duszy dziecka obraz ojca i dlatego dziecko nie chce mieć z nim kontaktu. Żyje obok, pod jednym dachem, ale nie chce rozmawiać i być blisko.

     Tak właśnie zrobił szatan z duszami wielu ludzi w odniesieniu do Boga. Już w Edenie zaczął tworzyć w umyśle Ewy Jego fałszywy obraz, zasiewając myśl, że Bóg nie pozwala im spożywania owoców z drzewa poznania dobrego i złego, ponieważ chce trzymać ludzi w ciemnocie i nieświadomości.

     Nieprawdziwy, wykrzywiony obraz Ojca w ludzkim umyśle sprawia, że nie pragniemy z Nim kontaktu, a nawet od Niego świadomie stronimy. Wymyślili też synowie izraelscy rzeczy niewłaściwe o Panu, Bogu swoim [2Kr 17,9]. Do dziś ludzie mówią o Bogu niestworzone rzeczy, szkodząc przede wszystkim samym sobie.

    Stwarzając człowieka, Bóg przeznaczył go do życia w bliskości z Sobą, a ludzie mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich [Ef 4,18] uciekają od Niego jak najdalej. Jakże smutno musi być Ojcu, że tak Go pomijamy i od Niego stronimy. Jednym z przejawów tego duchowego zjawiska jest kult maryjny. Matka lepiej mnie zrozumie - mawiają czciciele Maryi, nieświadomie raniąc ojcowskie serce Boga.

     W Dniu Świadomości Alienacji Rodzicielskiej błogosławię więc Bogu Ojcu, aby jak najwięcej ludzi przejrzało na oczy i przestało uciekać, całą duszą zwracając się do Tego, który jest miłością. Chcę też przyłączyć się do natchnionego wyznania apostoła Jana: A myśmy poznali i uwierzyli w miłość, którą Bóg ma do nas. Bóg jest miłością, a kto mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim [1Jn 4,16].

     Mało tego. Będę – w miarę możliwości każdego dnia – odbudowywał w sercach i umysłach ludzi prawdziwy obraz Boga Ojca. W taki sposób przyłączam się do obchodów dzisiejszego Dnia.


  • Ważne dla wierzących z pustawą kieszenią
    Wprawdzie pisałem o tym niedawno, lecz dzisiaj, przypominając sobie atak na tamte moje wpisy, wracam do sprawy pobudzony poranną lekturą Klejnotów Obietnic Bożych – czyli codziennych rozważań wielkiego kaznodziei angielskiego z XIX wieku, Charlesa Spurgeona [1834–1892].

    Oto treść jego rozmyślania, przeznaczonego na 24. dzień kwietnia:

     "Zanieście wszystką dziesięcinę do spichlerza, aby była żywność w domu Moim; a doświadczajcie Mię teraz w tym, mówi Pan zastępów; jeśli wam nie otworzę okien niebieskich, a nie wyleję na was błogosławieństwa, tak że go nie będziecie mieli gdzie podziać" [Mal 3,16).

     Wielu czytając tę obietnicę nadaje jej wartość nie uwzględniając przyczyn, dla których została ona dana. Nie możemy jednak spodziewać się, że niebo otworzy się i błogosławieństwo spłynie obficie, jeśli Panu Bogu naszemu i Jego sprawie nie oddamy tego, co należy. Nie zabraknie środków dla świętych celów, jeśli my wszyscy, którzy mianujemy się chrześcijanami, płacimy przypadającą na nas część.

     Wielu jest biednymi, ponieważ ograbili Boga. Wiele zborów również pozbawia się obecności Ducha Bożego, gdyż pozwalają kapłanom swoim mrzeć z głodu. Jeżeli brak ziemskiej strawy dla sług Bożych, to nie ma się czemu dziwić, że ich kazanie mało pokarmu przynosi duszom naszym. Skoro misje nasze giną bez środków, a dzieło Pana zahamowane jest przez pustkę w ich kasach, jakże możemy oczekiwać dobrobytu dla dusz naszych?

     Zastanów się i zapytaj, co dałem w ostatnich czasach? Czy nie byłem skąpcem wobec mego Boga? To się nie godzi! Ofiaruję Panu dziesięcinę, pomagając ubogiemu i popierając dzieło Boże, abym doznał błogosławieństwa w obfitości
    [C. H. Spurgeon, Klejnoty Obietnic Bożych, Wydawnictwo Chrześcijanin, Warszawa 1967, s. 127].

     Takie poglądy na temat dziesięciny miał ów wielki, powszechnie dziś uznany sługa Ewangelii nazywany księciem kaznodziejów. Podpisuję się pod nimi obydwoma rękami. Można oczywiście się temu sprzeciwiać i argumentować odwrotnie. Lecz czy każde wywody i opracowania należy od razu przyjmować za dobrą monetę? Czy na każdej ulicy prostej jest właściwe objawienie? Owszem, do nawracającego się Pawła przyniesiono na nią zbawienne wskazówki [Dz 9, 11–18], ale Słowo Boże ostrzega, że niejedna droga zda się człowiekowi prosta, lecz w końcu prowadzi do śmierci [Prz 14,12].

     Charles H. Spurgeon nie był teoretykiem. We wstępie do swoich rozważań napisał: Rozpocząłem pisanie tych urywków, kiedy brnąłem przez potok walk. Byłem rzucony w wody, które "trzeba było przepłynąć" (Ezech 47,5), a w których musiałbym utonąć, gdyby mnie nie podtrzymała ręka Boża. Wycierpiałem utrapienia wszelkiego rodzaju. Po ciężkich bólach ciała nastąpił upadek ducha; przyłączyła się jeszcze żałoba po śmierci ukochanej matki i choroba osoby droższej mi nad życie. Wody wzbierały stale piętrzącymi się falami. Nie wspominam o tym, aby obudzić współczucie, ale żeby dowieść, że nie byłem marynarzem na suchym lądzie. Jeździłem po morzach, gdzie rzadko bywa cisza; znam szum fal i szum wiatrów. A nigdy obietnice Boże nie były mi tak cenne, jak w owym czasie. Niektóre dopiero wówczas pojąłem...

    Trudno zignorować świadectwo tak znaczącego i doświadczonego sługi Słowa. Zresztą, nie warto tego robić. Biblijne objawienie na temat dziesięciny, to integralna część błogosławieństwa Bożego, obiecanego wspólnotom chrześcijańskim i poszczególnym ich członkom.

    Niezależnie od chwilowych prób i doświadczeń, na dłuższą metę nie ma drugiego, bez pierwszego. Przekonałem się o tym na własnej skórze i doświadczam tego od ponad trzydziestu lat.


  • Małżeństwo we czci
    Żyjemy w czasach coraz większego lekceważenia, żeby nie powiedzieć gardzenia, związkiem małżeńskim.

    Wiele par podejmuje współżycie, zamieszkuje razem, wychowuje dzieci, ale przez całe lata nie formalizuje swojego związku. Mówią: Po co nam do szczęścia ceremonia ślubu i urzędowy papier? Małżeństwo dla nich to przeżytek.

    Całkiem sporo też ludzi wybiera życie formalnie w pojedynkę. Swoje potrzeby seksualne zaspokajają w przygodnych, luźnych związkach. Małżeństwo im do tego niepotrzebne. Krępowałoby ich tylko i ograniczało do kontaktów z jednym partnerem.

    Jeszcze inni odwrócili się od zgodnych z naturą związków heteroseksualnych. Ci, jak na ironię, walczą o możliwość zawierania formalnych związków małżeńskich. Koniecznie chcieliby być traktowani, jak małżeństwo.

    W tym samym czasie przerażajaco duża liczba związków heteroseksualnych nie wytrzymuje próby czasu. Wkrótce pojawia się flirt na boku, zdrada małżeńska, a potem rozwód. Piękne sesje fotograficzne ze ślubu trafiają na śmietnik.

    Jednakże wciąż chyba jeszcze najwięcej ludzi zawiera normalny związek małżeński, trwa w nim, lecz ich miłość niedługo po ślubie przestaje kwitnąć. Życie we dwoje przeradza się w życie obok siebie, a nierzadko staje się domowym piekłem. Nie zachęca to do małżeństwa i nie przysparza mu chluby.

    Każdy ze wspomnianych wyżej wariantów jest zaprzeczeniem wartości i piękna związku małżeńskiego. Podważają jego zasadność, wystawiają na ironię, a nawet wyraźnie nim pogardzają.

    Wpośród tej smutnej rzeczywistości niech zabrzmi Słowo Boże: Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg [Hbr 13,4].

    Dziś wieczorem w Centrum Chrześcijańskim NOWE ŻYCIE w Gdańsku organizujemy seminarium pt. "Niebezpieczne pułapki na wspólnej drodze". Pracownicy Misji Chrześcijańska Rodzina, Maria i Zbigniew Zwolińscy z Krosna, będą dzielić się swoimi doświadczeniami z ich długoletniego pożycia małżeńskiego. Będą dawać przykłady z życia, pokazywać sposoby wyjścia z problemów.

    Mam nadzieję, że to spotkanie pomoże nam utrzymać małżeństwo we czci, mimo tak wielu przejawów jego bezczeszczenia wokoło. Gdyby kogoś ten temat zainteresował, to zaczynamy o godz. 16:00 :)


  • Dzięki Bogu! Bezpiecznie dotarła do celu!
    Gdy ktoś nam bliski wyrusza w dłuższą podróż, myślimy o jego bezpieczeństwie. Wyobraźnia nasuwa nam bowiem wiele przeszkód, na które może on napotkać, zanim dotrze do celu. Wiem o czym piszę, bo mam za sobą pięć lat częstych podróży mojego syna do Warszawy, czy też długie podróże moich córek i zięciów.

    Zazwyczaj w takich sytuacjach prosimy bliskich, aby po dotarciu do celu czym prędzej, nawet jeśli miałoby to być w środku nocy, dali nam znać, że ich podróż zakończyła się bezpiecznie. Otrzymując taką informację, np. sms, dziękujemy Bogu i spokojnie możemy zająć się bieżącymi sprawami.

    Wczoraj nasz gdański zbór miał uroczystość pogrzebową. Zmarła jedna z naszych drogich sióstr, siedemdziesięciosiedmioletnia Halina. Nie rozpaczamy jednak z tego powodu. Siostra Halina odbywała podróż życiową we wierze w Jezusa Chrystusa. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki [Jn 11,26] - powiedział Syn Boży. Wierzący w Jezusa Chrystusa brat Paweł mógł napisać w natchnieniu Ducha: Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego [2Tm 4,7-8].

    Zakończenie biegu życia ludzi wierzących w Jezusa, różni się od śmierci niewierzących, i to zasadniczo! Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny [2Ko 5,1]. Z biblijnego punktu widzenia, fizyczna śmierć człowieka wierzącego jest więc nie tyle odejściem, co bardziej dotarciem do celu. To dlatego jest powiedziane: Drogocenna jest w oczach Pana śmierć wiernych jego [Ps 116,15].

    Prowadząc uroczystość pogrzebową mieliśmy więc dla zgromadzonych osób wręcz pozytywny komunikat: Siostra Halina, wprawdzie po uciążliwej ostatnio podróży, ale bezpiecznie dotarła do celu! Bogu niech będą dzięki.


  • Co przetrwa dłużej, niż jedno pokolenie?
    Dziś rocznica otwarcia w 1973 roku największego kompleksu biznesowego na świecie. Było nim World Trade Center w Nowym Jorku, zanim we wrześniu 2001 roku jego dumnych dwóch wież atak terrorystyczny nie obrócił w gruzy. Nie minęło jedno pokolenie, a nowojorskiego World Trade Center już nie ma...

    W kwietniu 30 roku grupa mężczyzn patrzyła na rozbudowaną przez Heroda, niezwykle okazałą świątynię w Jerozolimie i inne wspaniałe budowle. Nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie został rozwalony [Mk 13,2] – powiedział na to Jezus. Zaprawdę powiadam wam, że nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie [Mk 13,30]. Czterdzieści lat później, czyli zgodnie z tym, jak w Izraelu liczono jedno pokolenie, przyszli Rzymianie i zadufaną w sobie Jerozolimę obrócili w gruzy.

    Te dwa przypadki przypominają mi rozważania biblijnego Asafa o ulotności bezbożnego świata. Mimo, że wydaje się być taki pewny swego, w każdej chwili może się skończyć. Zaprawdę, stawiasz ich na śliskim gruncie, strącasz ich w zagładę. Jakże nagle niszczeją, znikają, giną z przerażenia. Jak pierzcha sen, gdy się człowiek budzi, tak Ty, Panie, gdy się ockniesz, wzgardzisz ich mrzonkami [Ps 73,18-20].

    W latach 60. pierwszego wieku apostoł Paweł pisał z więzienia o duchowej budowli, rozpoczętej w życiu Filipian. Zewnętrzne okoliczności nie zapowiadały łatwej przyszłości. Skąd mógł wiedzieć, jak trwałe będzie ich chrześcijaństwo? Jednakże ten sługa Boży nie obawiał się, że nowe życie Filipian nie przetrwa jednego pokolenia. Pisał mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa [Flp 1,6].

    W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku skromny człowieczek uwierzył w Jezusa Chrystusa. Łaska Boża rozpoczęła misterne dzieło utworzenia i objawienia w nim obrazu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Od tamtych dni minęło już całe pokolenie, a to dzieło łaski Bożej trwa, bo miłosierdzie jego z pokolenia w pokolenie nad tymi, którzy się go boją [Łk 1,50].

    I Filipianie, i autor tych słów, ukorzyli się przed Bogiem, aby codziennie chodzić w bojaźni Bożej. Takie życie nie wygasa wraz ze swoim pokoleniem. Kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki [1Jn 2,17]. Alleluja!


  • Pewność lata mimo zimnej wiosny
    Tak jak tegoroczna wiosna z trudem wypiera w Gdańsku zimę, tak też i w naszym duchowym życiu nieraz zmagamy się z cielesnością. Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie [Ga 5,17] – objaśnia Słowo Boże.

    Śnieg w Wielkanoc, ponuro za oknem, temperatury bliskie zeru mimo trwającej od paru tygodni wiosny, a jednak lato na pewno się zbliża. To tylko kwestia czasu. Wkrótce zrobi się naprawdę ciepło i będziemy spacerować w koszulkach z krótkim rękawkiem.

    Tak też będzie z naszym wewnętrznym, duchowym człowiekiem. Jeszcze trochę, a weźmie on górę w naszym życiu. Pozostałości starej natury zostaną umartwione. Nie na darmo mamy wezwanie Pana: Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem, z powodu których przychodzi gniew Boży [Kol 3,5-6].

    Unikniemy tego gniewu. Nie może być inaczej! Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który umarł za nas, abyśmy, czy czuwamy, czy śpimy, razem z nim żyli [1Ts 5,9-10].

    Ta sama moc, która Jezusa wzbudziła z martwych, rozpoczęła w nas swoje przedziwne działanie. Rezultat końcowy został określony i jest tak samo pewny, jak pewne okazało się zmartwychwstanie Pana! Taka jest przyszłość prawdziwych dzieci Bożych, tych którzy są w Chrystusie Jezusie. Mimo przedłużającej się walki, niezależnie od naszych aktualnych, krótkoterminowych prognoz i wciąż zimnej wiosny, duchowe lato nadchodzi!

    Piszę te słowa ażeby Was, moi drodzy czytelnicy i towarzysze wiary, zachęcić do trwania w wierze. Wiara chrześcijańska, tak samo jak spodziewa się życia wiecznego po śmierci, tak też nie mniej intensywnie wygląda wolności od grzechu tutaj i teraz. Albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego [Mt 1,21] – zostało powiedziane o panowaniu Jezusa w naszym życiu.

    Trzymajmy się tego! Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości. Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską [Rz 6,11-14].

    Tak trzeba nam myśleć i codziennie, mimo przedłużającej się okupacji grzechu, nastawiać się na wyzwolenie. Może dziś jeszcze wydaje się to nam trudne i mało realne, lecz właśnie wiara jest argumentem na rzeczy niewidziane [Hbr 11,1 dosł]. I żywot wieczny po odejściu z tego świata, i dzisiejsza wolność od grzechu – to pewne skutki działania w nas mocy zmartwychwstania!

    Podobnie jak o samych sobie, tak też z wiarą możemy myśleć o naszych braciach i siostrach w Chrystusie. Maria naturalnym wzrokiem widziała martwego Łazarza. Rzekł jej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój [Jn 11,23] i Łazarz wkrótce wyszedł z grobu!

    Tegoroczna wiosna nie pokazuje nam lata, ale ono i tak wkrótce nadejdzie!


Loading